Szukaj

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

czwartek, 18 kwietnia 2013

Joseph Conrad, "Jądro ciemności".

Tytuł: "Jądro ciemności"
Autor: Joseph Conrad
Gatunek: nowela/dramat
Ilość stron: 72
Ocena: 6/10

Marlow chce dowodzić statkiem i udaje mu się dzięki pomocy rodziny. Wyrusza w podróż do serca Afryki, gdzie poznaje kolonizatorów, którzy wyzyskują tubylców. Z każdym dniem coraz bardziej zdaje sobie sprawę z tego, że kontynent sprawia, że ludzie stają się dzicy. Widzi także to w jaki sposób biali przejmują władzę nad czarnymi i nie podoba mu się. Cały czas słyszy o legendarnym Kurtzu, który dostarcza największe pokłady kości słoniowe. Gdy go poznaje, zdaje sobie sprawę z tego, jak ludzie cywilizowani zachowują się w dziczy.

Książkę czytałam w szkole, przyznaję, że nie dość dokładnie, bo jest zakończenie roku i dopiero teraz zafundowałam sobie stopery. Ogólnie książka jest o tym, w jaki sposób kolonizatorzy pozyskiwali surowce i że nie zawsze było to zgodne z zasadami moralnymi. W książce ponadto zostaje ukazane to, że w porównaniu do ludzi dzikich, to my jesteśmy bestiami, które przywłaszczają sobie cudze rzeczy oraz jak zgubny jest rozwój cywilizacji.

Język autora nie jest przyjemny. Książkę ciężko się czytam, jednakże z powodu na merytoryczne treści, serdecznie polecam. :-)

sobota, 30 marca 2013

Cristina Sánchez-Andrade, "Coco".

Autor: Cristina Sánchez-Andrade
Tytuł: "Coco"
Gatunek: biografia
Ilość stron: 302
Ocena: 7/10

Coco Chanel stworzyła ponadczasowe ubrania, które zawsze wyróżniały się swoją prostotą. Jej mottem przewodnim w tworzeniu kolekcji ubrań było: nie pokazuj wiele, pobudzaj wyobraźnię swoim strojem. W powieści jej życie zostały przedstawione jak opowieść o fikcyjnym bohaterze. Mało jest tu napomknięć o tworzeniu kolekcji, raczej o podróżach oraz osobach jakie spotykała. Nie ma w niej na przykład żadnego wtrącenia na temat perfum. Książka jest bardzo dobrą pozycją, jeśli ktoś chciał poznać to, co czuła Coco, czemu zachowywała się tak, a nie inaczej w życiu według autorki książki. Nie można powiedzieć o tym, że zostały tutaj przedstawione fakty, jakich nie odkryto na temat Chanel. 

Książkę bardzo przyjemnie i szybko się czyta. Czasami zastanawiałam się, czy to aby na pewno biografia Coco Chanel, a nie zwykła opowieść o tym jak wyglądało jej życie i jakie (hipotetycznie) mogły towarzyszyć jej uczucia. Wiadomo, występują tutaj fakty jak poznanie Boy'a ,czy przyjaźń z Misią, lecz reszta wydaje się być fikcją literacką. Na szczęście mam jeszcze jedną powieść biograficzną, w której przedstawione zostały jedynie prawdziwe wydarzenia i dialogi, jakie miały miejsce naprawdę, bo nie wiem co bym zrobiła, gdybym miała się oprzeć na tej książce w trakcie matury ustnej  z polskiego. 

Bardzo podobało mi się to, że Coco Chanel została tutaj przedstawiona jako osoba, która starała się być twarda w życiu, lecz tak naprawdę w środku była bardzo bojaźliwa. Niestety jej życie nie było usłane różami i wszystko co miała, uzyskała ciężką pracą.

Cristina Sánchez-Andrade opisała całej jej życie, od wczesnych dziecięcych lat spędzanych w sierocińcu, po pierwsze sukcesy, do przerwania pracy przez I-szą Wojnę Światową, jej powiązania z Niemcami oraz ostatnimi przedstawicielami rodziny carskiej.

W powieści przeszkadzało mi chyba najbardziej właśnie to wplątanie fikcji literackiej, bo potrzebowałam czegoś (w większości) opartego na faktach. Pod każdym innym aspektem jak najbardziej polecam wszystkim wielbicielkom jej stylu oraz perfum. 

wtorek, 26 marca 2013

George Bidwell, "Bunt długich spódnic".

Autor: George Bidwell
Tytuł: "Bunt długich spódnic"
Gatunek: biografia
Ilość stron: 227
Ocena: 7/10

Emelina Pankhurst w wieku młodzieńczym była dziewczynką, którą denerwowało to, że jej brat mógł rozrabiać, kiedy ona musiała być grzeczna. Można więc powiedzieć, że przez całe życie towarzyszyła jej idea wyzwolenia kobiet spod władzy mężczyzny. Denerwowały ją reguły, które nanosiła płeć brzydka na swoje "towarzyszki życia". Pomimo lęku przed przemówieniami wobec tłumów, miała ona niezaprzeczalny magnetyzm osobowości, dzięki któremu ludzie potrafili zrobić dla niej wszystko. Tak więc po śmierci męża założyła stowarzyszenie kobiet walczących o prawa wyborcze. Liczyło się to oczywiście z poświęceniami. Jej dzieci nie zaznały nigdy matczynego ciepła. Jednakże dzięki swej ofierze, wiele kobiet dostało prawa, o które walczyły przez dziesiątki lat.

Jestem już po lekturze jednej książki autorstwa George'a Bidwella i muszę przyznać, że ta w porównaniu z poprzednią okazała się słaba. Spowodował to prawdopodobnie natłok dat oraz skupienie się bardziej na działalności organizacji stworzonej przez Emelinę, Unii, niż jej uczuciach oraz problemach jej, jako jednostki. Kolejnym aspektem jest to, że odpychała mnie od głównej bohaterki kierowała idea rządów autorytarnych. Początkowo chodziło jej przede wszystkim o to, aby kobiety dostały prawa wyborcze, lecz z czasem stała się fanatyczką, za którą podążały tłumy - ta rola za bardzo jej się spodobała. Dlatego też, gdy mogła dostać to, o co zabiegała przez lata kosztem "poddania się" Unii, zrezygnowała z sojuszu z rządem i rozpoczęła burzliwe manifestacje.

Język jak zwykle jest całkiem przyzwoity. Książkę dosyć szybko się czyta. Każdy znajdzie w niej wiele ciekawostek na temat tego, jak funkcjonował rząd na przełomie XIX/ XX wieku. W jaki sposób zapobiegano manifestacjom, jak one się organizowały, itp. Dowiedziałam się na przykład, że Winston Churchill był przeciwnikiem emancypacji.

Troszkę o feminizmie i emancypacji.
Jako, że jestem dosyć zorientowana w tym temacie mogę przedstawić kilka wiadomości na temat emancypacji i feminizmu. 

Definicja.
Emancypacja - jest to wyzwolenie się spod protektoratu/ uzyskanie własnych praw np. wyborczych.
Feminizm - jest to ruch społeczny/ ideologia dążąca do równouprawnienia kobiet.

Różnicę pomiędzy feminizmem a emancypacją podam na przykładzie pracy:
Kobiety chcą dostać prawo do pracowania w sklepach. <- emancypacja
Kobiety chcą dostać prawo do pracowania w sklepach i posiadania zarobków w tym zawodzie, takich samych jak mężczyźni. <- feminizm

Feminizm to nienawiść do mężczyzn. (Błąd!!!!!)
Feminizm nie jest ideologią, według której jej wyznawczynie nienawidzą mężczyzn, bo wtedy John Stuart Mill (feminista) miałby nienawidzić siebie samego. Logiczne? Nie!
Oczywiście są skrajne odłamy feminizmu, które cechują się tym, lecz nie o skrajność nam chodzi.
Nienawiść do mężczyzn = mizoandria. Nienawiść do kobiet = mizoginizm.